Comfort Food: Umilanie życia jedzeniem

Gdybyście zapytali mnie co przychodzi mi jako pierwsze do głowy na hasło comfort food to odpowiedziałabym „naleśniki z cukrem”. Danie, którego sama nie robię z dwóch przyczyn: po pierwsze dlatego, że najlepsze naleśniki są tylko u mamy, a po drugie – nie mam w domu cukru. To proste danie kojarzy mi się z beztroską dzieciństwa i bieganiem po podwórku z kolegami i koleżankami z osiedla. Kiedy wracam myślami do tamtych czasów to czuję zapach lata i odpływam we wspomnieniach wakacyjnych  zabaw, takich jak gry w chowanego czy zbijaka oraz jazdy na rolkach z całą bandą przyjaciół. Jest to coś, do czego z wielką chęcią wróciłabym bez zastanowienia już dziś…

Przypomnę, że powyższe zdania odnoszą się do wspomnień związanych z naleśnikami z cukrem. Jak to się dzieje, że tak proste danie może wywoływać tyle wspomnień? Czy emocje z nimi związane przekładają się na nasze dorosłe życie? O tym w dzisiejszym wpisie.

Comfort food, czyli jedzenie z sercem

Comfort food to nazwa, która funkcjonuje w obiegu co najmniej od 1966 roku, kiedy to w jednym z amerykańskich czasopism opisano tym terminem jedzenie kojarzone z dzieciństwem, czyli beztroską i bezpieczeństwem. Później, czyli w 1977 roku, pojęcie to pojawiło się w słowniku Webstera, a w 1997 roku na stałe zagościło w  „Oxford English Dictionary”. Aktualnie comfort food definiowane jest jako „jedzenie, które sprawia, że czujesz się lepiej, najczęściej dlatego, że zawiera w sobie dużo cukru lub dlatego, że kojarzy Ci się z domem”. A to co kojarzy nam się z domem z reguły wiąże się z poczuciem stabilności i bezpieczeństwa. Sprawia, że cofamy się do czasów dzieciństwa, kiedy to wszystko było prostsze, nie mieliśmy zobowiązań finansowych, własnych rodzin i nie musieliśmy martwić się o pracę. Każdy z nas chciałby wrócić do czasów beztroski jednak nie jest to możliwe, a zbyt częstym  i niekontrolowanym cofaniem się w kulinarnych czasach możemy sobie tylko zaszkodzić.

Czy jedzenie potraw kojarzących się z dzieciństwem to coś złego?

Oczywiście, że nie! Odcinając się całkowicie od smaków dzieciństwa oraz tradycyjnej domowej kuchni moglibyśmy wykreślić najprawdopodobniej połowę naszego menu. Comfort food może zostać wprowadzony do naszej diety i stanowić jej neutralny składnik. Do tego Was zachęcam!

Nie ma niczego złego w zjedzeniu od czasu do czasu jagodzianki czy schabowego od mamy. Warto tylko pamiętać o robieniu takich odstępstw od reguły raz na jakiś czas i o wybieraniu dobrej jakości produktów. Nie ma niczego gorszego w życiu od nakładania na siebie sztywnych ram i ograniczania. Jeśli założymy sobie, że czegoś nie będziemy jeść to to wróci do nas rykoszetem po kilku tygodniach. Dlatego comfort food dostaje ode mnie zielone światło, ale z uwagą pisaną pogrubioną czcionką: jest to żywność wysokokaloryczna, której częste spożywanie może wiązać się z nadwagą, otyłością, cukrzycą, zaburzeniem gospodarki lipidowej i wystąpieniem innych chorób pretendujących do zdiagnozowania zespołu metabolicznego.

Ten związek nie będzie dla Ciebie dobry

Często mówi się, że comfort food jest czymś czego powinniśmy unikać. Jednak nie do końca problemem jest smaczne jedzenie, a to, że przypisujemy mu funkcję leku na całe zło. Kiedy sięgamy po dobrze kojarzące się nam danie z powodu jakiegoś emocjonalnego wzburzenia, to comfort food ma nam wtedy rzekomo dawać ukojenie i spokój. A im więcej takiego „komfortowego jedzonka”, tym coraz szybciej rosnące niezadowolenie ze swojego wyglądu. Analizując to zachowanie nietrudno dojść do wniosku, że to nie comfort food  stanowi problem, a towarzyszące nam emocje. Zatem nie są winne knedle z truskawkami, ale na przykład stres, który odczuwamy z powodu kłótni w pracy. Idąc dalej – właściwie nie kłótnia i stres są winne, a nasz brak umiejętności radzenia sobie z nimi.

Przez to, że nie potrafimy radzić sobie z myślami i emocjami wywołanymi przez kłótnię, szukamy złagodzenia skumulowanego napięcia w jedzeniu. Czy zatem zjedzenie knedli rozwiąże nasz problem i spowoduje, że spór w pracy zostanie rozwiązany? Chyba zgodzimy się, że nie.

Nie tylko domowa kuchnia zalicza się do comfort food

Jeśli właśnie zastanawiacie się nad tym, czy w gorszych chwilach macie słabość do jakiś potraw z dzieciństwa i odpowiedź jest negatywna to wiedzcie, że emocjonalne zajadanie może właściwie dotyczyć wszystkiego. Mogą to być czekolada, chipsy, mleczko w tubce czy ulubione lody.

Jak się okazuje odreagowywanie za pomocą jedzenia nie musi wiązać się ze spożywaniem wysokokalorycznych przekąsek, a na przykład z chrupaniem warzyw. Jest tak dlatego, że w chwilach wzburzenia, smutku czy rozżalenia, ukojeniem będzie sama czynność jaką jest jedzenie, a niekoniecznie zjedzenie konkretnej potrawy.

No to o co właściwie tyle szumu? Przegryzę marchewkę i po sprawie!

Przede wszystkim o to, że jedzenie nie jest dobrym sposobem na redukowanie napięcia. Generalnie zamiast zajadania się mogłoby tutaj znaleźć się wszystko – granie na konsoli, robienie pompek czy szydełkowanie. Właściwie możesz leżeć plackiem i jeśli Cię to uspokoi to oznacza, że działa. Dlaczego? Dlatego, że zająłeś się czymś co poprawia Twój nastrój, ale i powoduje, że nie musisz „myśleć”. Zauważ, że możesz robić wszystko i nie uwierzę, że zjedzenie czekolady jest jedyną czynnością, która poprawia Ci nastrój. Wybierasz ją z automatu i równie dobrze można by przeprogramować Cię na kolorowanie malowanek. Zwróć jednak uwagę, że czynności te nie spowodują, że problemy zostaną rozwiązane, a emocje odejdą w zapomnienie. Ważne jest, żeby przy okazji zmierzyć się z tym co w nas siedzi, spróbować to zrozumieć i zaakceptować. Znacznie rozważniej jest zatrzymać się na chwilę i zastanowić się nad tym, dlaczego poczuliśmy się źle niż zjeść paczkę lodów.

Szukaj ukojenia w owocach i ucz się reagować na problem

W związku z tym, że nie do końca potrzebujemy comfort food, to idealnie byłoby przygotować się na wypadek kiedy złapie nas potrzeba rozładowania emocji. W związku z tym dobrym wyjściem będzie znalezienie sobie takiej przekąski, która nie będzie kosztowała nas ani zdrowia, ani wyrzutów sumienia. Dobrze sprawdzą się tutaj owoce jagodowe czy pokrojone, różnokolorowe warzywa – wszystko to, czego objętościowo jest dużo, co zawiera w sobie sporo wody i niewiele kalorii. W międzyczasie należy zastanowić się co zrobić, aby pozbyć się reakcji niepożądanej jaką jest „emocjonalne jedzenie”. Zaproponowałabym tutaj w pierwszej kolejności skupienie się na sytuacjach i emocjach, które towarzyszą nam bezpośrednio przed wystąpieniem potrzeby sięgnięcia po comfort food. Pomocny w tym może okazać się skrupulatnie prowadzony dzienniczek żywieniowy połączony z dzienniczkiem emocji. Skojarzenie emocji z potrzebą jedzenia jest pierwszym krokiem do przejęcia kontroli nad procesem emocjonalnego zajadania.

Zastanów się czym zastąpić problematyczne comfort food

I nie chodzi mi tutaj o zastąpienie comfort food truskawkami, a innymi czynnościami, które mogą być dla Ciebie odprężające. Poniżej podrzucam Ci kilka przykładów:

  • odprężająca kąpiel z bąbelkami;
  • sklejanie modeli samolotów;
  • słuchanie muzyki leżąc na podłodze z zamkniętymi oczami;
  • joga albo inne formy mental body;
  • oglądanie dr House’a lub jakiegoś innego ulubionego tasiemca;
  • kolorowanie malowanek;
  • przesadzanie kwiatków (byle nie za często ;)) i szerokopojęte ogrodnictwo;
  • rysowanie;
  • dla fanów porządku w domu – zmywanie czy odkurzanie;
  • szydełkowanie i robienie na drutach;
  • składanie puzzli;
  • szycie poszewek na poduszki;
  • opisanie słoików z przyprawami w kuchni;
  • przytulanie się do drugiej osoby;
  • przytulanie się do zwierzaka (uwaga na chomiki i świnki morskie, są malutkie);
  • czytanie książek lub komiksów;
  • a jeżeli łakniesz powrotu do dzieciństwa, to odpal ulubioną bajkę :)

Sposobów na podjadanie comfort food można znaleźć wiele. Teraz tylko w Tobie leży decyzja, czy chcesz zmienić swoje dotychczasowe postępowanie i zerwać z niezdrową relacją z jedzeniem. I pomimo tego, że nie będzie to łatwe to jak widzisz sam proces jest bardzo prosty. Trzymam za Ciebie kciuki, a jeśli potrzebujesz wsparcia to zapraszam do siebie na konsultację.

Co Cię interesuje?

Najnowsze wpisy