Jedz, aby odżywiać swoje ciało, nie aby karmić emocje

Jedz, aby odżywiać swoje ciało, nie aby karmić emocje.

W dzisiejszych czasach powyższe powiedzenie okazuje się w stu procentach trafione. Jedzenie bowiem,  przestało pełnić jedynie rolę składnika regulującego podstawowe funkcje fizjologiczne organizmu. Zaczęło stanowić uniwersalną metodę radzenia sobie ze stresem.

Uważa się, że emocjonalne podejście do pożywienia może zostać wyssane z mlekiem matki, jeśli tylko ta przelewa swoje uczucia na dziecko poprzez przekarmianie go. Rodzice od najmłodszych lat wpajają w swoich potomków zachowania emocjonalne związane z pożywieniem. Nagradzają dobre oceny lodami, karcą odmawiając zakupu ulubionych łakoci, pocieszają popularnymi fast foodami, okazują miłość dając czekoladki, motywują obietnicami wspólnych wyjść do restauracji, uspokajają wręczając najmłodszym słodycze, lub słone przekąski z ich ulubionymi kreskówkami. Z pozoru niepozorne zachowania mogą w późniejszym życiu być wykorzystywane są po to, aby osiągać pewne cele – zarówno skierowanych w nas samych, jak i w osoby trzecie.

Coraz częściej obserwowane są zaburzenia odżywiania związane z zajadaniem własnych emocji. Stany emocjonalne mogą sprzyjać zmianom zachowań żywieniowych. Ludzie zmieniają je najczęściej, gdy znajdują się pod wpływem stresu oraz napięć międzyludzkich. Badania przeprowadzone na grupie 107 kobiet i 103 mężczyzn, wykazały, że największa ochota na jedzenie towarzyszyła uczuciu złości. Osoby pod wpływem tej emocji, jadły bardziej impulsywnie, niż pod wpływem smutku, czy strachu. Zdaniem naukowców stres trzykrotnie zwiększa ryzyko nadmiernego spożycia żywności.

Co ciekawe, negatywne emocje aktywują obszary mózgu sugerujące większą atrakcyjność żywności, która jest mniej zdrowa, bardziej tłusta i wysokokaloryczna. Wzrastają także tendencje do zwiększania objętości spożywanych posiłków i utraty kontroli nad jedzeniem.

Problem jest na prawdę poważny, ponieważ tzw. emocjonalni jadacze nie potrafią odróżnić uczucia głodu od emocjonalnego pobudzenia. Wszystko to skutkuje, lub zwiększa ryzyko wystąpienia kompulsywnego objadania się, a dalej nadwagi, otyłości, zaburzeń odżywiania jak bulimia, czy anoreksja, alienowania społecznego i stanów depresyjnych.

Jak zdiagnozować taki problem u siebie lub osoby bliskiej?

Kryteria są następujące:
1. Powtarzające się epizody żarłoczności, występujące w stosunkowo niedługim czasie (np. 2 godzin), poczucie braku kontroli nad jakością i ilością spożywanego pożywienia, sposób jedzenia.
2. Obecność podczas większości napadów co najmniej trzech wymienionych zachowań: jedzenie szybsze niż zwykle, jedzenie, aż do momentu „napchania” się, jedzenie samotne spowodowane z zakłopotania, poddenerwowania, samotności, niepokoju, znudzenia, zjadanie dużych ilości pożywienia pomimo braku fizycznego poczucia głodu, przygnębienie, poczucie winy po przejedzeniu się.
3. Występowanie epizodów przynajmniej dwa razy w tygodniu przez 6 miesięcy.
4. Odczucie dyskomfortu związane z epizodami.

Jak wygląda leczenie?

Powszechnie stosowana jest farmakoterapia oraz psychoterapia. W pierwszym przypadku pacjentowi podaje się leki antydepresyjne oraz substancje wpływające na mózgowy ośrodek sytości. W ramach psychoterapii stosuje się rozmaite metody leczenia uzależnione od danego pacjenta i jego nastawienia do terapii. Bardzo często wymagana jest także interwencja dietetyka, w celu uświadomienia pacjentowi jakie są zasady racjonalnego odżywiania się – regularność, określona kaloryczność i odpowiedni skład posiłków.

Jeżeli przeszło Ci przez myśl, że problem może dotyczyć właśnie Ciebie, nie czekaj. Emocjonalne żywienie to błędne koło, z którego bardzo trudno jest się uwolnić.
Wizyta u psychologa, lub psychodietetyka to pierwszy krok do eliminacji Twoich problemów.

Do dzieła!

Jeśli masz pytania lub wątpliwości, zapraszam na konsultację.

Co Cię interesuje?

Najnowsze wpisy