Sklepowe Prima Aprilis, czyli niespodzianki, które czekają nas na zakupach

Słyszeliście, że w zjedzenie pięciu jabłek dziennie powoduje chudnięcie? Prima aprilis! Słabe? No może w nabieraniu ludzi nie jestem najlepsza, ale za to przygotowałam dla Was wpis w którym przedstawię najlepsze żarty jakie mogą na Was napotkać w trakcie zakupów spożywczych ;) Nazwy, opakowanie, czy kolor produktów spożywczych mogą wprowadzać nas nieco w błąd. Czasami jest to sprytne zagranie producentów, którzy wykorzystują luki prawne, czasami jednak jest to związane z naszym niedopatrzeniem i niepełną wiedzą. W związku z tym poniżej czeka na Was przegląd produktów, które wpisują się i w tą i w tą grupę. Zapraszam!

Dżem 100%, czy produkt z owoców 100%?

Opowiem Wam o największym sklepowym zawodzie mojego życia.

Jestem ogromną fanką dżemów truskawkowych i powideł śliwkowych. Rzadko robię je sama i odkąd na półkach sklepowych pojawiły się produkty 100% z owoców, słodzone sokami owocowymi, których pionierem był u nas producent na Ł, oszalałam. Nie to, żebym wyjadała je słoikami, ale naprawdę się ucieszyłam, bo oto w końcu ktoś stworzył produkt dla mnie, produkt, który nie zawiera cukru rafinowanego i który jest super smaczny. W międzyczasie swoje marki 100% rozwinęły też sklepy jak Carrefour, Biedronka, Lidl, ale nadal zaślepiona marką wybierałam tą pierwszą. Trwało to do czasu kiedy poczułam się zawiedziona i przerzuciłam się na sklepowe marki. Co się takiego stało? Kupiłam powidła 100% i zajadając się nimi w najlepsze pomyślałam: „Jak to jest możliwe, że przez dodatek tego soku owocowego  osiągnęli identyczny smak jak smak tradycyjnych powideł, które są dosładzane cukrem?”, no i spojrzałam na etykietę, a tam w składzie jak wół napisane cukry pochodzące z owoców. Wtf?! O co tutaj w ogóle chodzi?

I tak przechodzimy to tego, że kiedyś produkty 100% Ł. słodzone były sokiem owocowym, a teraz zamieniono to na cukry i dodano mały, srebrny napis „dżem” powyżej napisu „100%”. Do brzegu!

Produkty 100% i dżemy to dwie osobne grupy produktów. Z prawnego punktu widzenia dżem to produkt o żelowatej konsystencji złożony z cukrów, wody oraz pulpy, lub przecieru z jednego, lub kilku owoców.  Mamy dżemy wysoko i niskosłodzone z czego dżemy niskosłodzone mają 35-40 g cukru i 25-60 g owoców/ 100 g produktu, a dżemy wysokosłodzone – 60 g cukru i 25-50 g owoców/ 100 g produktu.

Zatem prawnie, dżem = owoce + cukier (zawsze) + woda

W przeciwieństwie do dżemów, produkty owocowe 100% mogą nie zawierać dodatku cukru i dlatego znajdziecie w nich np. soki owocowe. Pamiętajcie, że PRODUKT OWOCOWY to nie jest żadna podróbka, a zdrowsza alternatywa dla standardowych dżemów.

Mineralna mineralnej nierówna!

Czy zwróciliście kiedykolwiek uwagę, że dwie wody butelkowe o zbliżonym składzie minerałów miewają dwie różne nazwy i jedna jest opisana jako mineralna, a inna jako źródlana? To taka ciekawostka, którą warto wiedzieć, jeśli staracie się traktować wodę jako naturalną suplementację. Jak się okazuje, naturalne wody mineralne możemy podzielić na:

  • wysokozmineralizowane – suma składników mineralnych większa, niż 1500 mg
  • średniozmineralizowane – suma składników mineralnych wynosi między 500, a 1500 mg
  • niskozmineralizowane – suma składników mineralnych mniejsza, między 50, a 500 mg
  • bardzo niskozmineralizowane – suma składników mineralnych poniżej 50 mg

I tu jest taki myk, że wody źródlane mogą wpisywać się w definicję wody mineralnej bardzo niskozmineralizowanej. Co to oznacza? Że np. woda Żyw mogłaby zostać oznaczona na opakowaniu jako mineralna, a woda Kropla Be, która mineralną jest, mogłaby zostać opisana jako źródlana (obie mają zbliżoną ogólną zawartość składników mineralnych). Zatem kupując wodę, poza nazwą, zwróćcie uwagę na sumę składników mineralnych.

Sok jednodniowy ważny tygodniami?

Zastanówcie się, myślicie „sok jednodniowy” widzicie konkretny kształt butelki stojącej w lodówce. Chyba większość z nas kojarzy soki jednodniowe po tym, że pakowane są w szklane butelki i stoją w specjalnie przeznaczonych dla siebie miejscach, obok smoothies, mix’ów sałat, czy świeżego szpinaku. Tak bardzo przywykliśmy do tego jak wyglądają i gdzie możemy je znaleźć, że z automatu sięgamy po nie bez sprawdzania daty ważności, czy ich składu.

Jak się okazuje warto zerkać na etykiety, bo obok prawdziwych soków jednodniowych, które są wyciskane ze świeżych owoców i są niepasteryzowane, możemy znaleźć soki odtwarzane z koncentratów i poddane pasteryzacji, a ich okres ważności to nawet 3 miesiące, gdzie soki jednodniowe są ważne od jednego do kilku dni.

Dlatego po raz kolejny – warto rzucić okiem na etykietę i upewnić się, czy produkt, który kupujemy jest faktycznie tym po który przyszliśmy do sklepu.

I na koniec kilka szybkich smaczków

  • „Truskawkowy”, czy „o smaku truskawkowym”? Lody truskawkowe, lub budyń z truskawkami będzie zawierał w swoim składzie truskawki, natomiast produkt zawierający w swoim składzie sformułowanie „o smaku…” może zawierać jedynie aromaty.
  • „Ser gouda”, czy „ser typu gouda”? Nazwa „ser” jest chroniona i oznacza produkty wytworzone w 100% z mleka. „Sery typu…” to produkty seropodobne z dodatkiem wypełniaczy, ulepszaczy, barwników i konserwantów.
  • Śmietana, czy śmietanka? Śmietana jest kwaśna, a śmietanka słodka. Śmietankę uzyskuje się przez odwirowanie mleka, a śmietanę poprzez ukwaszenie śmietanki przy pomocą żywych kultury bakterii fermentacji mlekowej.
  • Cukier brązowy fit, a biały kit? Dla porównania: 100 g cukru białego to 396 kcal, z kolei 100 g cukru brązowego 373 kcal – jeśli zależy Ci na szczupłej sylwetce – odpuść sobie oba… Pod względem zdrowotnym działają tak samo, dlatego pamiętaj – nie ulegaj złudzeniu, że jak brązowe to dobre, a białe to na pewno niezdrowe.
  • Masło, tłuszcz mleczny do smarowania, miks tłuszczowy, czy margaryna? Termin „masło” jest zarezerwowany tylko dla przetworów z mleka zwierzęcego mających 80-90% zawartości tłuszczu mlecznego. Produkty bez domieszek tłuszczu roślinnego, ale mające mniej tłuszczu to „tłuszcze mleczne do smarowania”. „Miksy tłuszczowe” to produkty w których możemy mieć dodatek tłuszczów roślinnych, a zawartość tłuszczu mlecznego może wynosić od 10 do 80%. W margarynach udział tłuszczu mlecznego może wynieść do 3%.
  • Jogurty naturalne z mlekiem w proszku? Mleko w proszku to nie sztuczny dodatek, a mleko krowie poddane pasteryzacji, odparowaniu i suszeniu. Mleko zmiennym jest w zależności od pór roku i mogą zmieniać się cechy organoleptyczne jogurtów dlatego wymyślono stosowanie surowca jednorodnego jakim jest mleko w proszku. A że konsument lubi kremowe i gęste jogurty to mleko w proszku tylko temu sprzyja.

Okeeeej i to by było na tyle jeśli chodzi o Prima Aprilis, które mamy codziennie w naszych sklepach. Mam nadzieję, że ten artykuł otworzył Wam trochę oczy na to co wkładacie do swoich koszyków i od teraz będzie robić zakupy w bardziej świadomy i przemyślany sposób. Pamiętajcie, że etykieta to kopalnia wiedzy i poświęcając jej kilka sekund możemy uniknąć późniejszych niespodzianek.

 
 

Co Cię interesuje?

Najnowsze wpisy