Dieta SIRT, czyli historia pewnej Adele


Dukan, OXI, post dr Dąbrowskiej – to tylko niektóre z popularnych diet, które wracają do mojego gabinetu z każdym nowym podopiecznym. Wszyscy mamy jakieś doświadczenia z żywieniowymi trendami i każdy choć jeden raz takowy wypróbował lub chociaż o nim słyszał. Dzisiaj wpis o diecie, która pojawiła się wśród celebrytów i wzbudza wiele zainteresowania w gronie osób, które szukają skutecznego sposobu na odchudzanie. Rozwinę temat diety SIRT, która zyskała na popularności dzięki imponującej przemianie piosenkarki Adele. Zapraszam do lektury.

Dieta zrodzona z fascynacji

Dieta SIRT (dieta Sirtfood, dieta Adele) została opracowana przez dwóch ekspertów z dziedziny żywienia – Aidana Gogginsa i Glena Mattena. Cały program powstał na podstawie pilotażowego badania twórców, na które Ci zdecydowali się po zgłębieniu informacji na temat sirtuin (o których w dalszej części wpisu). Goggins i Matten byli na tyle zafascynowani tematem, że postanowili zebrać grupę czterdziestu ochotników, którzy poddadzą się eksperymentowi. Uczestnicy byli członkami centrum sportowego. Finalnie jedna osoba nie ukończyła badania. Wśród pozostałych trzydziestu dziewięciu uczestników początkowo dwie osoby były otyłe, piętnaście miało nadwagę, a dwadzieścia dwie osoby ważyły prawidłowo. W eksperymencie udział wzięło dwadzieścia jeden kobiet i osiemnastu mężczyzn. Po przejściu przez wszystkie fazy programu prowadzący otrzymali następujące wyniki:

  • uczestnicy eksperymentu odnotowali w krótkim czasie radykalny spadek masy ciała, średnio na poziomie 3,2 kg w ciągu tygodnia;
  • nie dochodziło do utraty tkanki mięśniowej, która wręcz wzrosła;
  • uczestnicy rzadko skarżyli się na uczucie głodu;
  • wszyscy odnotowali wzrost poziomu energii życiowej i poprawę samopoczucia;
  • uczestnicy twierdzili, że wyglądają lepiej.

Brzmi nieźle co?

Pozwólcie, że na koniec wpisu wrócę do powyższych punktów i na podstawie doświadczenia oraz zebranych informacji odniosę się do tych wyników.

Kilka słów o sirtuinach

Sirtuiny to białka enzymatyczne, które są m.in. zaangażowane w kontrolę metabolizmu kwasów tłuszczowych i cholesterolu, regulację wydzielania insuliny i ochronę komórek β trzustki przed apoptozą. Wykazano, że ich aktywność maleje wraz ze starzeniem się, a to może mieć związek z rozwojem  chorób neurodegeneracyjnych, cukrzycy i nowotworów. Ze względu na dobroczynne działanie sirtuin poszukuje się związków oraz rozwiązań żywieniowych, które mogłyby wpłynąć na utrzymanie ich aktywności.

Do czynników, które wpływają na obniżenie aktywności sirtuin możemy zaliczyć:

  • nadwagę i otyłość,
  • wysokie stężenie cukrów prostych w diecie,
  • dietę wysokotłuszczową.

Czynniki, które mogą zwiększać aktywność sirtuin to:

  • deficyt kaloryczny (najlepiej opisany przez badaczy czynnik);
  • kwasy tłuszczowe omega-3;
  • odpowiednia podaż aminokwasów w diecie;
  • aktywność fizyczna;
  • polifenole:
    • resweratrol (wino, winogrona, pistacje);
    • katechiny (herbata, kakao);
    • kwercetyna, apigenina (jabłka, gruszki, cebula);
    • kurkumina (kurkuma);
    • teobromina, epikatechina (kakao);
    • sulforafan (rośliny krzyżowe);
    • oliwentol (ziarno żyta);
    • izoflawony sojowe (soja).

Analizując powyższe czynniki nasuwa się stwierdzenie, że właściwie każda dobrze zbilansowana dieta redukcyjna spełnia wymogi potrzebne dla zwiększenia aktywności sirtuin. Twórcy Sirtfood postanowili jednak stworzyć system dzięki któremu dieta ta będzie wyróżniać się na tle innych diet odchudzających.

Założenia diety SIRT

Dieta SIRT obejmuje dwie fazy podzielone na dodatkowe dwa etapy. Pierwsza faza trwa od 1 do 10 dni i obejmuje restrykcje kaloryczne (dieta 1000 i 1500 kcal), z kolei faza druga trwa w pierwszym etapie do dwóch tygodni, a następnym – aż do uzyskania zamierzonych efektów. W każdej fazie istotne jest spożywanie produktów bogatych w przeciwutleniacze. Jako top 20 takich produktów twórcy wymieniają:

  • seler naciowy, jarmuż, rukolę, czerwoną cykorię;
  • czerwoną cebulę, papryczkę chilli;
  • daktyle, truskawki;
  • kakao, kawę, zieloną herbatę (szczególnie matchę);
  • kapary, pietruszkę, lubczyk;
  • soję, grykę, orzechy włoskie, kurkumę;
  • oliwę z oliwek, czerwone wino.

Poza powyższymi zaleca się wypijać odpowiednio skomponowane koktajle sirtuinowe. Te są zielonymi smoothie, których bazą są wcześniej wspomniane składniki. Moim zdaniem w porządku jest to, że sami twórcy podkreślają, aby zaopatrzyć się w dobry sprzęt do robienia koktajli jeśli chcemy pozostać z tą dietą na dłużej.

Powyższe składniki nie są jedynymi z których może składać się jadłospis. Autorzy książki Dieta SIRT zaznaczają, żeby rozszerzać dietę o następujące elementy:

  • karczochy, szparagi, brokuły, rzeżucha, fasolka szparagowa, kapusta bok choy, endywia, szalotka, białą cebulę, żółtą cykorię;
  • jabłka, śliwki, jeżyny, czarne porzeczki, żurawinę, jagody goji, kumkwat, maliny, winogrona czerwone;
  • kasztany, nasiona chia, orzechy ziemne, orzechy pekan, pistacje, nasiona słonecznika;
  • popcorn, komosę ryżową, mąkę razową, bób, białą fasolę;
  • szczypiorek, koperek, suszone oregano, suszoną szałwię, imbir, miętę pieprzową, chilli i ostrą paprykę, tymianek;
  • czarną i białą herbatę;
  • jaja, chude mięso, tłuste ryby.

Autorzy diety nie mówią, że nie możemy wybiegać poza żywność z powyższych list. Na pytanie: „czy oprócz żywności sirtuinowej można jeść cokolwiek i nadal uzyskiwać dobre rezultaty?” odpowiadają, że owszem – można, ale ważne żeby większość stanowiły produkty sirtuinowe, a nie wysokoprzetworzone. Co ciekawe odcinają się oni od teorii, żeby kalorie miały jakiekolwiek znaczenie w diecie odchudzającej podkreślając, że jedząc dużo produktów sirtuinowych tak czy tak schudniemy.

SIRT moim okiem

Zapewne spodziewacie się, że będę mieć tutaj wiele uwag – to było pierwsze co zaczęłam pisać po pobieżnym zapoznaniu się z założeniami Sirtfood. Postanowiłam jednak, że zakupię książkę Dieta SIRT, bo czułam, że mam zdecydowanie za mało danych na temat tej diety, a większość stron internetowych podawała bardzo okrojone informacje.

Uważam, że system żywieniowy zaproponowany przez Gogginsa i Mattena ma pewien potencjał. Wiele przedstawionych w niej założeń ma sens i sama stosuję w swojej praktyce część z nich (ale nie mam tego tak sprytnie nazwanego ;)). Generalnie dieta jest kolorowa, urozmaicona i nie stawia człowieka pod ścianą z trzema liśćmi sałaty. Twórcy w sprytny sposób połączyli temat nieznanych dotąd sirtuin z odchudzaniem tworząc coś pozornie nowego. Ważne jest jednak to, że jeśli ktoś nie powiedział Wam o sirtuinach to nie oznacza, że one nie istniały lub nikt nie proponował Wam ich w diecie. Druga sprawa to to, że sirtuiny nie są jedynym od czego schudniecie i przypisywanie im wszystkich zasług jest nie fair.

Jakie minusy widzę?

  1. Przede wszystkim niskoenergetyczna faza pierwsza (1000 i 1500 kcal). Na pewno takie niskie kalorie nie będą dobrym rozwiązaniem dla mężczyzn, kobiet w ciąży, matek karmiących; osób, które intensywnie trenują; osób z zaburzeniami hormonalnymi, cukrzyków.
  2. Soki i koktajle nie nadają się dla każdego. Szczególnie dla osób z cukrzycą, hipoglikemią reaktywną czy insulinoopornością.
  3. Dieta nie jest zindywidualizowana – ilości posiłków są sztywne, podobnie jak składniki diety. To może przekładać się długoterminowo na wzrost frustracji i porzucenie założeń diety.
  4. Nienormowana kalorycznie faza druga. Niestety to może wiązać się z jedzeniem zbyt dużych porcji. Kto powiedział, że na orzechach, truskawkach i kaszy gryczanej nie da się przytyć? Jasne – charakteryzują się one dużą ilością błonnika trudniej zjeść tyle kalorii z kaszy co z pizzy, no ale nie jest to niemożliwe (pokazują to też przypadki z mojego gabinetu, które jadły zdrowo, ale bez umiaru).
  5. Większość badań naukowych dotyczących sirtuin to badania na myszach, a eksperyment przeprowadzony przez autorów książki jest niemiarodajny i pozwólcie, że teraz wrócę do wniosków, które zostały przez nich wysnute.

Uczestnicy eksperymentu odnotowali w krótkim czasie radykalny spadek masy ciała, średnio na poziomie 3,2 kg w ciągu tygodnia. To nie jest niczym dziwnym przy zastosowaniu diety niskoenergetycznej (1000 i 1500 kcal). Tym bardziej nie jest to dziwne w przypadku osób regularnie i intensywnie trenujących (a przypomnę – takie też brały udział w badaniu). Wyobraźcie sobie, że nasz organizm jest w stanie zmagazynować w mięśniach i wątrobie łącznie od 260 do 450 gramów glikogenu, a u sportowców nawet o 200-300 gramów więcej. Glikogen z kolei wiąże 4 gramy wody co daje nam w efekcie 1040 do 1800 gramów wody, a to po zsumowaniu daje nam 1,5 do ponad 2 kilogramów. To wszystko magazynujemy w organizmie i przechodząc na dietę redukcyjną siłą rzeczy pozbędziemy się tego balastu, a poza nim trochę oczyścimy jelita, co może dawać nam takie magiczne wyniki.

Nie dochodziło do utraty tkanki mięśniowej, która wręcz wzrosła. Szczerze mówiąc nie wiem na jakim sprzęcie to zostało wykonane, ale niejednokrotnie zmiany w ilości wody mogą dawać mylny obraz wzrostu masy mięśniowej, który odnotowują wagi elektroniczne. Ponadto nikomu chyba nie muszę mówić, że żeby uzyskać przyrost masy mięśniowej trzeba jeść ponad swoje zapotrzebowanie energetyczne i odpowiednio trenować. To jest ciężka robota i w zrobienie jej w tydzień na „głodówce” nie jest możliwe.

Wszyscy odnotowali wzrost poziomu energii życiowej oraz poprawę samopoczucia i twierdzili, że wyglądają lepiej i zdrowiej. Byliście kiedyś na jakiejkolwiek diecie? A może po prostu przez kilka dni nie jedliście fast foodów i lodów? Jestem pewna, że brzuszek zrobił się płaski, dużo lżej wchodziło się po schodach, a w lustrze jakby dziesięć kilo spadło. Tak kochani – patrzymy na siebie bardzo emocjonalnie i przy lepszym dniu bardziej się sobie podobamy, a przy gorszym wyglądamy dla siebie źle. Poobserwujcie to trochę i po takim „eksperymencie” przyznacie mi rację, że samodzielna ocena uczestników badania Gogginsa i Mattena  nie jest miarodajna. Świetnie, że poczuli się dobrze sami ze sobą, ale możliwe, że tydzień później czuliby się nieco gorzej.

A może jakieś plusy Pani dietetyk?

Co jest niewątpliwą zaletą Sirtfood na tle innych popularnych diet to to, że pomimo konkretnej listy zalecanych produktów nie jest to „kosmos” oderwany od rzeczywistości. Tak jak wspomniałam, jest to ciekawie sprzedany produkt oferujący rozwiązanie z pewnym potencjałem. Jemy dużo przeciwutleniaczy, błonnika pokarmowego, kwasów tłuszczowych omega-3 – co jest super. Zwrócenie uwagi na sirtuiny też jest pozytywem, bo do tej pory się o nich nie mówiło. Poza tym autorzy namawiają do regularnego uprawiania umiarkowanej aktywności fizycznej, a do tego wszystkiego nie kryją się z niedociągnięciami diety i sugerują odpowiednią suplementację.

Ja wiem, że moje zdanie to jedno, ale ta Adele…

Jeżeli chodzi o metamorfozę Adele to moim zdaniem piosenkarka musi być prowadzona przez specjalistę, który kontroluje i wspomaga ją w całym procesie (dietetyka, psychologa?). Pewne jest to, że kobieta ćwiczy pod okiem trenerki, która wygadała, że gwiazda stosuje tą konkretną dietę. Reszta może być póki co naszymi domysłami (zabrzmiało to jak na Pudelku co? ;)). Także nie wiedząc jak wyglądała dietowa ścieżka Adele, na czym aktualnie stoi i jak sprawa będzie wyglądać za rok ciężko ocenić jednogłośnie czy decydując się na dietę SIRT schudniemy i utrzymamy efekty.

I małe kazanie na zakończenie

To co muszę dodać to to, że przed rozpoczęciem kolejnej diety warto zastanowić się czy w ogóle jej potrzebujemy, a jeśli tak to czy wyobrażamy sobie siebie odżywianie się w ten sposób przez kolejne dziesięć, dwadzieścia czy trzydzieści lat. A może traktujemy to jako jedną z wielu kolejnych diet? Zmiany w odżywianiu nie są proste, ba, są bardzo niewygodne. Ale czasowy dyskomfort może przełożyć się na późniejszą satysfakcję, a także radość z dobrego zdrowia i długiego życia. Dlatego przed przystąpieniem do kolejnej fancy diety pogadaj ze sobą szczerze czy zainwestujesz swój czas w pracę nad przyzwyczajeniami, czy wybierzesz kolejną drogę na skróty.

Co Cię interesuje?

Najnowsze wpisy