Niemarnowanie żywności – kilka sposobów na to, aby jeść lepiej, zaoszczędzić trochę pieniędzy, a przy okazji pomóc matce Ziemi

Czy wiedzieliście, że Polacy każdego roku marnują około dziewięć milionów ton żywności?  Oczywiście my jako konsumenci nie jesteśmy jedynymi, którzy są winni takiej sytuacji, jednak mamy swój największy udział w tym procesie. Zgodnie z danymi widniejącymi w Raporcie Federacji Polskich Banków Żywności z 2019 roku, czterdzieści dwa procent Polaków przyznaje, że zdarza im się wyrzucać żywność. Oznacza to, że jedzenie czterdziestu dwóch osób na sto, trafia na śmieci, kiedy jednocześnie dwa miliony ludzi żyje obok nich w skrajnym ubóstwie.

Zanim przejdziemy do powodów marnowania żywności oraz odpowiedzi na pytanie co zrobić, żeby zminimalizować starty, zatrzymajmy się na chwilę i spójrzmy na to jakie są skutki nadmiernego konsumpcjonizmu. Jako osoba niezwykle czuła na fakt tego, że żyjemy w społeczeństwie zacznę od tego, że czasami warto wyjść poza cztery ściany swojego mieszkania i zastanowić się jak nasze zachowanie może wpłynąć na życie innych osób.

Kiedy my jemy i wyrzucamy na potęgę, inni ludzie nie mogą sobie pozwolić na pełnowartościowe posiłki. Tworzy nam się łańcuszek -> jemy i marnujemy więcej -> ceny rosną -> część osób jest zmuszona do kupowania produktów ubogich jakościowo -> wiele ludzi jest niedożywionych. Dla mnie osoby, które kupują więcej, niż przejadają, a do tego marnują żywność są samolubne i postępują nieetycznie. Żywność, którą kupujemy musiała zostać w jakiś sposób wyprodukowana i tak jak dzieciom wydaje się, że jak chcemy mieć pieniążki to wystarczy je wypłacić, tak chyba niektórzy dorośli też odpłynęli i myślą, że żeby dostać jedzenie wystarczy iść do sklepu i ono tam magicznie będzie na nas czekać. Wyprodukowanie jedzenia kosztuje nas i naszą planetę. Marnujemy wodę, energię, generujemy masę odpadów (np. opakowań) oraz przyczyniamy się do przyspieszenia postępujących zmian klimatycznych poprzez wzrost emisji gazów cieplarnianych. Jeśli jeszcze tego nie czujecie to przytoczę ostatni, trzeci skutek marnowania żarcia, czyli stratę kasy. Zastanawiałeś się kiedyś ile pieniążków tracisz wyrzucając przeterminowany jogurt, obite jabłko, czy czerstwy chleb? Szacuje się, że to około 50 zł na osobę miesięcznie. A może zamiast do kosza lepiej wrzucić tą kwotę do skarbonki, albo na konto oszczędnościowe? W końcu w ciągu roku może Ci się uzbierać tam niezła sumka.

Marnujemy z różnych powodów

Dobrze, skoro już wiemy jakie są skutki marnowania żywności to przejdźmy do przyczyn, które podają Polacy. Wśród tych najczęściej wymienianych mamy:

  1. Zepsucie żywności
  2. Przeoczenie daty ważności
  3. Za duże porcje przygotowywanych dań
  4. Za duże zakupy
  5. Nieprzemyślane zakupy
  6. Za duże opakowanie
  7. Niewłaściwe przechowywanie
  8. Zakupy niskiej jakości
  9. Brak pomysłu na wykorzystanie składnika

No dobrze, trochę tego mamy i w związku z tym ponumerowałam każdy, żeby łatwiej Wam było dalej namierzyć punkty, które Was interesują. Jednak zanim zacznę rozkładać każdy na czynniki pierwsze, chcę powiedzieć o najważniejszym sposobie na wyeliminowanie marnotrawstwa jedzeniowego. O PLANOWANIU.

Planowanie – nie każdy to lubi, ale u każdego działa

Planowanie to słowo klucz, które jeszcze niejednokrotnie się w tym tekście pojawi i chcę, żeby powoli przechodziło do Waszej świadomości konsumenckiej. Co planować, żeby nie wyrzucać?

Własny jadłospis

Listę zakupów

Przebieg zakupów

Zaplanowanie własnego jadłospisu nie musi opierać się o żadne skomplikowane wyliczenia, podliczanie kalorii itd. Nie jesteście dietetykami i nikt nie oczekuje od Was wyliczeń z kosmosu. Przy komponowaniu własnego jadłospisu chodzi jedynie o to, aby usiąść z kartką papieru i rozpisać sobie cały tydzień pod kątem tego ile jemy posiłków i co będziemy jeść na poszczególne posiłki. Możecie wypisać dni jeden po drugim, ale ja polecam stworzyć sobie dużą tabelkę, wtedy rozkład jest bardziej czytelny. Idealnie, jeśli pod poszczególnymi posiłkami wypiszemy sobie co będzie wchodzić w skład każdego posiłku, ale możemy to też zrobić na etapie przygotowywania listy zakupów. Fajnie, jeśli przygotowując taką rozpiskę zrobicie rekonesans co macie w domu i włączycie posiadane produkty w planowane posiłki i uwzględnicie wykorzystanie produktów pakowanych w większe opakowania więcej, niż raz w tygodniu (po to, żeby je na bieżąco wykorzystać). Jak już będziecie mieć cały jadłospis to nie zapomnijcie o dopisaniu wszystkich napojów.

Po stworzeniu jadłospisu, lista zakupów to już pestka. Wystarczy zebrać wszystkie produkty na jednej kartce z uwzględnieniem ilości, które potrzebujemy! Nie wystarczy wypisać, że potrzebuję fasolę, czy jogurt. Piszemy jak najdokładniej, a następnie zweryfikujemy, czy czegoś nie mamy już w domu. Jeśli się okaże, że mamy, to po prostu wykreślamy to z listy. Może się też okazać, że znajdziemy coś co musimy wykorzystać jak najszybciej i wtedy trzeba będzie trochę zmodyfikować plan i listę, ale to powinno Wam pójść szybko.

No i jak wygląda Wasza lista? Pewnie jej długość Wasz zniechęca. To normalne, bo dużo łatwiej nam wejść do sklepu i spontanicznie wrzucić połowę asortymentu do koszyka, nawet jeśli tych produktów byłoby więcej, niż na liście. Wierzcie mi, że jak raz spróbujecie to się zakochacie w tym sposobie, zaczniecie dużo bardziej zauważać co ile kosztuje i łatwiej Wam będzie kontrolować budżet domowy. Ogromnym plusem takich list jest też to, że możecie tą samą listę brać to tydzień, albo delikatnie ją modyfikować. No przecież nie uwierzę, że w każdym tygodniu jedzie coś zupełnie innego! ;)

Ostatni element planowania to strategia zakupów i ustalenie jasnych zasad – swoich własnych, albo rodzinnych. Tutaj już musicie działać po swojemu, ale chodzi o to, żebyście na przykład umówili się z domownikami, że w koszyku lądują zaplanowane produkty plus minus każda osoba może sobie wziąć po jednej rzeczy.

Taki model planowania idealnie sprawdza się przy zakupach robionych raz, albo dwa razy w tygodniu. Dzięki niemu macie większą kontrolę nad tym co jecie, jak często jecie i co musicie na bieżąco wykorzystać. Możecie przeanalizować co w Waszej kuchni się sprawdza i czy faktycznie potrzebujecie tyle jedzenia. Otrzymujecie wiele danych do przemyślenia, ale ta całość w końcu złoży się na panowanie nad marnowaniem żywności i własnym sposobem odżywiania.

Zepsuta żywność, czyli problem niewłaściwego przechowywania

Zamykamy temat planowania i lecimy z wymienionymi przeze mnie powodami marnowania żywności. Pierwszym z nich jest psucie się żywności. Jeśli coś nam się psuje to najprawdopodobniej było nieprawidłowo przechowywane.

Gdzie przechowywać? W lodówce, albo poza lodówką, najlepiej w suchym, chłodnym i nienasłonecznionym miejscu.

Poza lodówką przechowujemy:

  • produkty sypkie (makarony, kaszę, ryż, kuskus, komosę ryżową, itp.)
  • konserwy (puszki i słoiki), które nie były ani razu otwarte
  • orzechy i pestki
  • miód, masła orzechowe
  • przyprawy
  • herbaty, kawy, kakao i inne

W tej grupie znajdą się też owoce i warzywa, takie jak:

  • pomidory (w lodówce tracą jędrność i smak)
  • cukinia i ogórki
  • cebula i czosnek (w lodówce szybko miękną)
  • awokado
  • owoce egzotyczne (banany, mango, pomarańcze, arbuz)
  • niedojrzałe owoce i warzywa
  • ziemniaki

Trzymanie powyższej zieleniny w lodówce może nie wpłynie na przyspieszenie jej psucia jednak wpłynie na jej walory smakowe. Jeśli jednak okaże się, że mamy jakiegoś podstarzałego pomidorka, któremu przydałoby się jeszcze trochę pożyć to ja bym wrzuciła go do lodówki, bo tym samym spowolnimy nieco jego starzenie i tym samym nie wyląduje spleśniały w koszu, a jeszcze dobry w pomidorówce.

Przechowywanie poza lodówką też ma swoje zasady i ważne, żeby zawsze po otwarciu produktu szczelnie go później zamknąć. To zapobiegnie rozwojowi pleśni i wydzielaniu niebezpiecznych dla naszego zdrowia mikotoksyn. W przypadku otwartych konserw przechowywanie kontynuujemy już w lodówce.

I tutaj przejdźmy do tego jak powinno wyglądać przechowywanie w lodówce.

Poniżej podzieliłam ją na poszczególne półki i obok wymieniłam, które produktu powinny znaleźć się na poszczególnych z nich.

Górna półka (ok. 8°C) – otwarte dżemy i przetwory

Środkowa półka (ok. 5°C) – nabiał (sery, twarogi, jogurty, śmietany), wędliny, dania gotowe

Dolna półka (2°C) – surowe mięso i ryby, produkty, które szybko się psują

Szuflady (10°C) – warzywa i owoce

Drzwiczki (10-15°C) – jajka, soki, mleko, sosy (musztarda, keczup, itd.)

Najważniejsze w przechowywaniu w lodówce jest zachowanie jej higieny. Jeśli coś nam się rozleje to od razu sprzątamy. Idealnie jeśli szuflady są wyłożone ręcznikami papierowymi chłonącymi wilgoć. Jeśli decydujecie się na wcześniejsze mycie owoców i warzyw to koniecznie dokładnie je osuszcie, gdyż włożenie mokrych może przyspieszyć ich psucie.

I taka rada ode mnie – produkty, których terminy ważności są krótsze wystawiajcie z frontu, tak, żeby wyjadać to co może nam się przez przeoczenie zepsuć.

Przekroczenie daty ważności

I skoro jesteśmy przy terminach ważności to jedziemy z drugim powodem marnowania żywności, a mianowicie – przeoczeniem daty ważności.

Na opakowaniach żywności możemy znaleźć dwa sformułowania: „należy spożyć do…” oraz „najlepiej spożyć przed…”. Wyjaśnijmy sobie raz na zawsze, które jest które i co one dla nas oznaczają.

„Należy spożyć DO…” odnosi się do terminu przydatności do spożycia. Dotyczy tego co łatwo się psuje – wędlin, serów pleśniowych, jogurtów, itp. Jak to wygląda w praktyce. Jeśli mam napisane na serku wiejskim: „najlepiej spożyć do 22 kwietnia” to oznacza to, że producent daje mi gwarancję, że do 22 kwietnia mój serek będzie smakować dobrze, będzie prawidłowo wyglądać i będzie dla mnie bezpieczny pod względem mikrobiologicznym. Wszystko pod warunkiem, że dobrze go przechowywałam.

Co, gdy będę chciała zjeść serek kilka dni po terminie przydatności do spożycia, czyli np. 25 kwietnia? Możliwe, że nic. Warto taki produkt otworzyć, przemieszać go, przyjrzeć się jemu, powąchać. Oczywiście, ta data 22 kwietnia jest graniczną i po niej mogą zacząć dużo szybciej postępować procesy psucia i rozwoju bakterii nie zauważalne dla naszego oka. Zatem dla bezpieczeństwa najlepiej byłoby taki produkt poddać obróbce termicznej, np. zrobić zapiekany serek wiejski z cynamonem i jabłkami.

„Najlepiej spożyć PRZED…” odnosi się do terminu minimalnej trwałości. Dotyczy żywności suchej (cukru, herbat, kaw, makaronów, itp.) oraz konserw. Tutaj producent nam gwarantuje, że np. herbata, którą kupiliśmy będzie najlepiej smakować do 22 kwietnia, a po tym czasie, o ile będzie dobrze przechowywana, nie powinna być dla nas niebezpieczna pod kątem zdrowotnym, a jedynie straci swoje walory smakowe, czy zapachowe.

Złote rady

  1. Jeśli produkt przekroczył termin przydatności do spożycia to otwieramy go, sprawdzamy jakość, a najlepiej przetwarzamy. Oczywiście jeśli widzimy pleśń, czy niepokoi nas barwa, struktura, zapach, to odpuszczamy sobie go. Zdrowie najważniejsze, ale tutaj warto wyciągnąć wnioski, czy na pewno warto ten produkt kupować po raz kolejny skoro już raz go wyrzuciłam?
  2. Jeśli produkt  przekroczył termin minimalnej trwałości to o ile nie spleśniał, pachnie i wygląda okej, to zostawiamy go. Przechowując go we właściwy sposób powinniśmy zużyć go bez problemu.

Za duże porcje przygotowywanych dań

Ugotowało Wam się za dużo? Nie ma nic prostszego jak wrzucenie nadmiarowego jedzenia do zamrażarki, ewentualnie zjedzenie go na kolację, albo śniadanie następnego dnia. Już tak nie wybrzydzajcie, że musicie zjeść to samo. Plus jest taki, że nie musicie znowu stać przy garach i nie wyrzucicie swojej ciężkiej kucharskiej pracy do śmietnika.

Mrozić możemy wszystkie produkty, od sezonowych owoców i warzyw, mięs, ryb oraz ziół, po gotowe dania jak zupy, pierogi, gulasze, itp.

Jeśli chcemy coś zamrozić to najlepiej wcześniej to umyć i dokładnie osuszyć. Warzywa  takie jak groszek, brokuły, kalafior, marchew, strączki, kukurydzę, czy buraki warto zblanszować – przetrzymać kilka sekund w gorącej wodzie, a następnie zanurzyć w zimnej. To pozwoli na zachowanie ich smaku, jędrności i dobrze wpływa na trwałość mrożonki.

Mięsa oczyszczamy z kości i dzielimy na mniejsze porcje, co w praktyce o wiele lepiej się sprawdza, bo możemy rozmrażać stopniowo tyle ile potrzebujemy. Podobnie postępujemy z rybami. W przypadku gotowych dań ważne, aby je wcześniej schłodzić. Gotowe do mrożenia produkty pakujemy w specjalnie przeznaczone do tego woreczki (dostępne w sklepach).

Owoce i warzywa przechowujemy 12 miesięcy. Do mrożenia nie nadają się warzywa i owoce bogate w wodę (sałata, ogórki) oraz cytrusy. Mięsa w kawałkach przechowujemy do 12 miesięcy, w całości do 3 miesięcy, a mielone 2-3 miesiące. Ryby przechowujemy do 3 miesięcy. Przetwory mięsne przechowujemy 1-2 miesiące.

Pamiętajcie, żeby nie mrozić czegoś co już raz było mrożone. Rozmrażając produkt, rozmrażamy też bakterie, które namnażają się i jest ich więcej, niż w produkcie wyjściowym. Zamrażając produkt ponownie, bakterie mogą już psuć nasz produkt, ale robią to powoli. Pamiętajcie, że mrożenie nie zabija bakterii, a usypia je, lub spowalnia i dlatego tak ważny jest prawidłowy proces przygotowywania mrożonek. Zamrozić ponownie możemy wtedy, gdy rozmrożony produkt ugotujemy, usmażymy lub upieczemy, dzięki czemu pozbędziemy się większości bakterii.

Złota rada

Jeśli coś zostało to mrozimy, albo zjadamy na najbliższy posiłek.

Za duże zakupy, nieprzemyślane zakupy i zakupy niskiej jakości

Odpowiedź jest jedna – PLANOWANIE. Odsyłam do ponownego zapoznania się z początkiem wpisu i przerobieniem go na sobie. Po kilku takich razach na pewno powyższe problemy będą dużo mniejsze.

Jeśli chodzi o nieprzemyślane zakupy to poza planowaniem polecam walczyć z impulsywnym wrzucaniem produktów do koszyka i nie wybieranie żywności (i w ogóle rzeczy) tylko dlatego, że są ładne, ale dlatego, że ich potrzebujecie. Ale tak naprawdę potrzebujecie (i macie na liście zakupów). Poza tym nigdy nie kupujcie na głodniaka! Poza tym, że w takim stanie jesteśmy w stanie wciągnąć wszystko, to do tego wydaje nam się, że ilościowo potrzebujemy dużo więcej, niż w rzeczywistości, a co za tym idzie kupujemy więcej.

Jeśli chodzi o unikanie produktów o niskiej jakości to czytanie etykiet będzie niezastąpione. Ponadto czasami wyższa cena będzie wiązać się z lepszą jakością żywności, a nie jedynie złośliwością producentów (a właściwie marketów). Przykładem mogą być tutaj pomidory w puszce, keczupy, orzechy, czy pesto.

Złote rady

  1. Nie kupuj pod wpływem emocji
  2. Nie kupuj na głodniaka
  3. Czytaj etykiety
  4. Jeśli zależy Ci na jakości, weź na klatę wyższą cenę

Za duże opakowanie

Dlaczego w ogóle kupujesz opakowanie, którego nie jesteś w stanie przejeść? Prawdopodobnie skusiła Cię cena. No okej, ale i tak nie zjadłeś wszystkiego, więc jednostkowo może się okazać, że zapłaciłeś za produkt tyle samo ile kosztuje mniejsza paczka, albo nawet przepłaciłeś. Jeżeli zależy Ci na oszczędności i kupujesz duże opakowania to od razu twórz plan co z daną żywnością zrobisz – przetworzysz, zamrozisz, a może komuś oddasz?

Brak pomysłu na wykorzystanie składnika

No to jest powód w który jest mi naprawdę ciężko uwierzyć w dobie internetu i boom’u blogów kulinarnych. Jeżeli nie macie pomysłu na dany składnik to wystarczy wpisać jego nazwę w wyszukiwarkę google i dodać do tego np. słowo „przepis”, zatem wpisujemy „sandacz przepis” i dostajemy od groma pomysłów co możemy z tą pyszną rybą zrobić.

Jeśli to dla Was mało to dzwońcie do mam, babć, koleżanek i pytajcie, może mają swoje sprawdzone sposoby na nasz problematyczny składnik i pomogą.

Planowanie i kreatywność – para idealna dla niemarnowania żywności

Wydawałoby się, że planowanie i kreatywność to niedobrana para, a jednak to właśnie one przede wszystkim przysłużą się w walce z marnowaniem żywności. Być może temat wydaje się rozległy i skomplikowany, jednak wdrażając się krok po kroku, może okazać się, że po kilku  tygodniach odczujemy satysfakcję z uporządkowania tematu zakupów i przechowywania. I wiecie co jest w tym najlepsze? Że bez wielkich wyrzeczeń będziecie w stanie nie tylko nie wyrzucać jedzenia, ale i zadbać o dobro naszej pięknej planety. 

Co Cię interesuje?

Najnowsze wpisy