Urozmaicamy drugie śniadania, czyli tydzień z lunchboxami. Dzień piąty – nieszablonowe kanapki.

Trochę nam się ten dzień piąty obsunął, ale lepiej późno, niż wcale!

Z przeprowadzonej przeze mnie ankiety na Instagramie wyszło, że ludzie pragną kanapek. Ale nie kanapek z szynką i serek, ale czegoś niebanalnego. Dla mnie takie wielkie słowa od razu nasuwają na myśl godziny w kuchni, czyli coś do czego zdecydowanie nie jestem stworzona. Dlatego pomyślałam sobie, że zróbmy coś innego, ale nieskomplikowanego. Zacznijmy od pięciu propozycji, a jak spodoba Wam się ten temat to pociągniemy go trochę dłużej.

Przypominam, że każda propozycja to około 300 kcal.

Gruszkowe dzieła sztuki

Zacznijmy sezonowo, słodko i ku odporności!

Ta propozycja to kompozycja, która jest nie tylko smaczna, ale daje Wam wiele możliwości jeśli chodzi o jej modyfikacje. Na kanapki z gruszką składają się:

  • dwie kromki chleba żytniego
  • dwie łyżki serka naturalnego (u mnie Bieluch)
  • kilka plastrów gruszki
  • łyżeczka miodu
  • łyżeczka orzechów

Równie dobrze sprawdzi się zamiana gruszki na jabłko albo plasterki pomarańczy, czy gotowanego buraka! Orzechy włoskie standardowo możecie wymienić na każde inne, ale te polecam szczególnie ze względu na wysoką zawartość kwasów omega-3, którą posiadają. Miodek jest wymienny na syrop klonowy, który ma trochę mniej kalorii, przy czym zdrowotnie stanowi mocna konkurencję dla miodu. Na wymianę chleba nie namawiam – nie ma nic lepszego, niż chleb żytni najlepiej ciężki razowiec na zakwasie. Nie dość, że dostarczy nam błonnika, wydłuży proces trawienia i posprząta w naszych jelitach, to dostarczy m.in. bakterii kwasu mlekowego, beta-glukanów witamin z grupy B, witaminy E, kwasu foliowego, czy żelaza

Królowa Kimchi na posłaniu z awokado

To ukłon w stronę amatorów orientalnych smaków. Kimchi staje się coraz popularniejsze w Polsce i nawet mój Pan od kiszonek ostatnio poszerzył swój asortyment o tą ciekawostkę. Trzy słowa o kimchi – ostre, aromatyczne i nie bierze jeńców. Ja osobiście nie pałam do niej miłością, wolę bardziej tradycyjne kiszonki, ale moi domownicy entuzjastycznie podchodzą do kapusty po koreańsku. Może kiedyś rozwinę temat na Wasze życzenie, a póki co gdybyście chcieli zamawiać to najlepsze podobno jest z Zakwasowni.

Żeby zmontować te kanapki potrzebujecie:

  • dwie kromki chleba żytniego
  • połowę awokado
  • kimchi

Łagodny smak awokado idealnie współgra z intensywnym smakiem kimchi. Jeśli jeszcze tego nie próbowaliście to polecam.

Prosta buła z Ameryki

Masło orzechowe – jeden z grzechów głównych osób, które się odchudzają. Niby zdrowe, niby dużo białka, a jednak kaloryczne tak, że każda zjedzona łyżeczka wzmaga poczucie winy.

Bez spiny kochani. We wszystkim staramy się trzymać umiar.

Faktycznie, łyżeczka masła orzechowego to około 140 kalorii, ale znajdziemy w nich całkiem sporo białka (25 g/100 g), magnezu, czy cynku.

Żeby zrobić pyszną kompozycję kanapkową potrzebujecie:

  • łyżeczkę masła orzechowego
  • pół banana
  • pół buły podpieczonej w tosterze/piekarniku
  • cynamon lub kakao

Pół banana wymienne jest np. na jedno całe jabłko, jedną gruszkę lub cztery duże śliwki.

Numer cztery – czerwony nie musi gryźć się z zielonym

Każdy kto do mnie przychodzi jest poddawany próbie hummusu – testujemy go kilka dni i sprawdzamy czy się przyjmie. Dlaczego? A żeby trochę życie urozmaicić i nie smarować kanapek tylko masłem na zmianę z Almette. W sklepach można dostać pełno różnych smaków hummusu, składy są przyzwoite i wcale nie trzeba robić go w domu. Z drugiej strony przepis na hummus jest ultra prosty. Jak nie przepadacie za tahini albo nie chcecie wydawać pieniędzy na nie to po prostu dodajecie oliwę albo olej rzepakowy.

Ja lubię wszystkie wersje smakowe, ale totalnym faworytem jest hummus z kminem rzymskim. Najprostsze rozwiązania są najlepsze.

Do tej kanapki potrzebujecie:

  • dwie kromki chleba żytniego
  • dwie porządne łyżeczki hummusu (u mnie pomidorowy)
  • łyżkę oliwek zielonych lub czarnych
  • dwie łyżki groszku zielonego
  • kiełki (u mnie lucerna)

Po co jeść hummus? A po to żeby razem ze smarowidłem dostarczać sobie białka, nienasyconych kwasów tłuszczowych, wapnia, witaminy C, kwasu foliowego, czy manganu. Masło jest spoko, ale masło jedzone na zmianę z hummusem jest dla nas jeszcze lepsze ;)

Bagietka z pastą rybną bez ryby

I na koniec petarda. Coś na co zrobiłam oczy jak 5 złotych i powiedziałam „ALE JAK TO?!”.

Znacie bloga erVegan? Jeśli nie to bardzo Wam polecam, sama czerpię z niego wiele inspiracji. Uwielbiam z tego bloga burgery od Jamiego Oliviera – są bezbłędne.

Ale do brzegu. Dzisiaj przetestowałam najlepszą na świecie pastę rybną bez ryby! To wszystko dzięki wędzonemu tofu i algom nori. Żeby przygotować ten kanapkowy sztos do kwadratu potrzebujecie:

  • dwa kawałki bagietki albo dwie kromki chleba żytniego
  • pastę z przepisu od erVegan (ultra prosta!)
  • paprykę
  • pietruszkę

Jeśli macie obiekcje do spożywania tofu to dajcie spokój. Wiem, że boicie się produktów genetycznie , ale znalezienie ich na półkach sklepowych jest chyba niemożliwe. A jeśli się znajdą to muszą być wyraźnie oznaczone. Jeśli Wam nie smakuje to w powyższej paście zupełnie nie czuć posmaku tofu.

Tyle na dziś, smacznego kochani!

Co Cię interesuje?

Najnowsze wpisy